Karykaturzysta eventowy, rysujący na żywo podczas wesel i firmowych imprez, przemierza Polskę w poszukiwaniu nowych twarzy i inspiracji. Jego podróże, pełne niespodziewanych spotkań i nocnych sesji rysunkowych, odsłaniają kulisy zawodu, gdzie talent spotyka się z przygodą na drogach całej Polski, od morza po góry. Poznaj historię artysty, który w ostatnich miesiącach odwiedził dwadzieścia miast, łącząc pasję z codziennymi wyzwaniami zawodowymi
Podróże z paletą i szkicownikiem w dłoni
W świecie eventów, gdzie rozrywka miesza się z muzyką, karykaturzysta eventowy staje się gwiazdą wieczoru. Ten doświadczony artysta, znany z wywiadów w prasie i występów w telewizji, nigdy nie rysował na ulicznych stoiskach, jak wielu karykaturzystów. Jego domeną są zamknięte sale balowe i konferencyjne, gdzie na oczach uśmiechniętych gości tworzy błyskawiczne portrety.
W ostatnich miesiącach jego kalendarz wypełniły kolejne wyjazdy, średnio raz lub dwa razy w tygodniu. Znów przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz, dając radość sportretowanym uczestnikom wydarzeń. Te podróże, często samotne, odbywają się własnym samochodem lub pociągami, z walizką oraz torbą pełną markerów i bloków rysunkowych. W czerwcu odwiedził Sopot, gdzie na weselu nad Bałtykiem narysował prawie setkę osób w ciągu czterech godzin. Nowożeńcy i ich goście jak zwykle byli zachwyceni. Sopot, z jego morskimi klimatami, stał się początkiem serii artystycznych wypraw, które zabrały go do miast takich jak Wejherowo, Starogard Gdański i Malbork.
Artysta dociera na miejsce zazwyczaj po południu, aby przygotować stanowisko pracy – stolik z oświetleniem, krzesła i zapas papieru, co nie trwa długo. Eventy, na które jest zapraszany, to wydarzenia od kameralnych spotkań firmowych z kilkudziesięcioma (lub więcej) uczestnikami po wesela, często ponad 100-osobowe. W Starogardzie Gdańskim, na imprezie korporacyjnej w lokalnym centrum konferencyjnym, rysował menedżerów w humorystycznych pozach. Błyskawiczne tempo – karykatura gotowa w dwie do trzech minut – pozwala mu obsłużyć jednego wieczora mały tłumek osób, a goście często wracają po więcej, dzieląc się z nim anegdotami.
Klienci kontaktują się głównie przez internet, via e-mail lub media społecznościowe, czasem za pośrednictwem agencji eventowych specjalizujących się w atrakcjach na imprezy. Wielu wraca po latach, jak w przypadku firmy z Malborka, która wynajęła go po raz trzeci, tym razem na coroczne spotkanie integracyjne.

Noclegi, często w niedrogich hotelach (choć bywają też pięciogwiazdkowe), organizowane przez zamawiających, dodają kolorytu tym podróżom. W Grudziądzu, po wieczornym evencie w zabytkowym spichlerzu, spędził noc w pensjonacie nad Wisłą, gdzie rankiem delektował się widokiem na rzekę, zanim ruszył w kolejną podróż. Te wyjazdy, choć męczące, przynoszą satysfakcję – artysta lubi obserwować reakcje ludzi, gdy z zaskoczeniem patrzą na efekt jego pracy. W Inowrocławiu, na weselu blisko uzdrowiskowego parku, jego wesoły portret pary młodej stał się hitem wieczoru i chętnych na swój wesoły portret jak zawsze nie brakowało. Takie podróże wymagają elastyczności; raz pociągiem z przesiadkami, innym razem własnym autem przez autostradę, zawsze są poprzedzone kalkulacją związaną z logistyką.
Tajemnice nocnych eventów w sercu Polski
Gdy zapada zmrok (bo to często wydarzenia wieczorno-nocne), sale wypełniają się gośćmi, a karykaturzysta eventowy wkracza do akcji. Jego podróże w ostatnich miesiącach, to także Poznań, Konin i Gliwice. W Lesznie, na firmowym bankiecie w historycznym pałacu, rysował portrety pracowników branży handlowej. Uczestnicy, blisko około stu pięćdziesięciu osób, nie musieli stać w długiej kolejce, gdyż artysta, z latami praktyki, co chwilę utrwalał kolejną podobiznę, a reakcje świadków tego show były połączeniem wybuchów śmiechu i spontanicznych oklasków. To zawód wymagający nie tylko talentu, ale i wytrzymałości – zdarza się, że sesje rysunkowe ciągną się czasem do drugiej w nocy, choć oczywiście są przerywane krótkimi przerwami na regenerację sił.
Klienci, w tym agencje eventowe, cenią sobie jego doświadczenie, a powtórne współprace zdarzają się często, jak w Białymstoku, gdzie po udanym weselu dwa lata temu wrócił na imprezę firmową właściciela firmy, wcześniej pana młodego. Podróże samochodem pozwalają na swobodę, ale pociągi oferują czas na oddech i rozmyślania i planach kolejnych podróży. W Gnieźnie, pierwszej stolicy Polski, na evencie o charakterze kulturalnym, rysował osoby, które nigdy dotychczas nie miały okazji siąść przed karykaturzystą. Te wyjazdy to mieszanka adrenaliny i rutyny; artysta pakuje walizkę z niezbędnikami, w tym zapasowymi ołówkami. Na szczęście nie rysuje karykatur cyfrowych, więc nie jest zależny od tabletów i potencjalnych awarii, choć do dziś wspomina event pod Ostrołęką i burzę z zawieruchą, która spowodowała wielką awarię prądu, więc musiał skończyć wcześniej niż zaplanowano.
Zwariowane tempo takiego życia zawodowego, kontrastuje z chwilami spokoju. Po evencie w Pile, gdzie na weselu z gośćmi których liczba przekroczyła setkę, stworzył galerię karykatur, wrócił do domu, aby symbolicznie zamknąć drzwi przed światem – rozmowy z rodziną i hamak w ogrodzie, pomagają zregenerować siły. Pozwalają naładować baterie przed kolejną wyprawą na której powstają kolejne dziesiątki karykatur. W Chodzieży, małym mieście nad jeziorem, na imprezie firmowej, rysował inżynierów i ich żony. Podróże te, choć chaotyczne i często męczące, budują sieć miłych kontaktów. E-maile z podziękowaniami przychodzą dni później, czasem z prośbami o kolejne zlecenia, gdy nadarza się kolejna okazja.

Podróże na południe – góry i doliny inspiracji
Południowa Polska, z jej górzystymi krajobrazami, także jest celem wielu podróży karykaturzysty eventowego. Ma jego eventowej mapie znów był Nowy Sącz i Zakopane. Artysta odwiedził też Opalenicę, Bydgoszcz i Andrychów, a w Wiśle, na weselu w góralskim stylu, rysował gości w tradycyjnych strojach. Uczestnicy eventu śmiali się z nieco wykoślawionych rysów twarzy, rozpoznając wizerunki swoje, znajomych i rodziny.
Podróże pociągiem przez Małopolskę oferują widoki na pola i lasy, inspirujące do nowych pomysłów. W Krakowie, na firmowym spotkaniu w nowoczesnym centrum, stworzył karykatury zespołu IT, a nocleg w hotelu załatwionym przez klienta pozwolił na odpoczynek przed powrotem do domu. W Wadowicach, znanych z papieskich kremówek, na poprawinach wesela, rysował rodzinę i przyjaciół pary młodej. Te wyprawy łączą pasję z odkrywaniem – artysta smakuje lokalne potrawy, a oscypkami zajada się, ilekroć trafia w Tatry i okolice.
W Skawinie, blisko Krakowa, na imprezie korporacyjnej, narysował osiemdziesięciu gości, rysując w nocnej, luźnej atmosferze z muzyką i drinkami. Powtórne zlecenia od agencji eventowych, jak ta w Wieliczce, pokazują zaufanie do jego talentu i solidności. Takie życie to ciągła podróż – z walizką torbą w ręku, a potem powroty i szybki odpoczynek.

Wschód i zachód Polski – kontrasty w podróżach artystycznych
Wschodnie i zachodnie rubieże Polski dodają różnorodności do podróży karykaturzysty. Od Siedlec po Przemyśl, artysta zawitał też do Sanoka i Krosna, gdzie eventy mieszają tradycję z nowoczesnością. Blisko Siedlec, na weselu w pałacu, narysował niemal wszystkich gości – tak się podobało to, co robił. Te podróże, pełne kontrastów, kończą się kolejnym powrotem do domu – symboliczne zamknięcie notesu, kilka godzin snu, rano śniadanie z jajecznicą.
Za kulisami eventów kryje się codzienność życia karykaturzysty – załatwianie formalności, potem pakowanie sprzętu i niezbędnej odzieży do walizki. W Tarnobrzegu, na firmowym spotkaniu, powstało pół setki karykatur, bo impreza nie była liczna. Artysta, znany z mediów, nie czuje się zmęczonym, choć młodość dawno ma za sobą. Kocha swoją pracę i widok wciąż innych twarzy, ale których zawsze łączy uśmiech lub wybuch śmiechu – na widok swojej karykatury.
Podróże karykaturzysty eventowego: (c) Karykatury.com / GR
Zdjęcia ilustrujące ten tekst, są skromnym wyborem zdjęć wykonanych z okien hoteli, w których nocował karykaturzysta. Odskocznia od widoku kolejnych uśmiechniętych twarzy
Zobacz też:
> Karykaturzysta Szczecin
> Karykatury w Łodzi


