Podczas gdy w Polsce dzielimy się opłatkiem i szukamy wolnego miejsca przy stole, w małych krajach Europy Wigilia przybiera formy, o których rzadko się słyszy. Nietypowe tradycje wigilijne z Estonii, Malty, Słowenii, Luksemburga czy Andory potrafią zaskoczyć sauną o północy, procesją figurki Dzieciątka po ulicach albo makowymi pierogami podawanymi zamiast ryby. Te zwyczaje, często starsze niż nasze, pokazują, że magia świąt nie potrzebuje wielkich gestów, tylko prawdziwej bliskości i odrobiny odwagi, by spróbować czegoś nowego
Estonia – sauna, cisza i ziemniaczana wigilia
W Estonii 24 grudnia to dzień absolutnej ciszy zwany jõuluõhtu. Po południu rodziny idą do sauny, często całej generacji razem, żeby symbolicznie oczyścić się przed narodzeniem nowego roku. Potem wracają do domu, gdzie na stole stoją tylko siedem albo dwanaście potraw, wszystkie z ziemniaków, kapusty kiszonej, wieprzowiny i krwi. Nie ma prezentów pod choinką, bo Mikołaj przychodzi dopiero 6 stycznia, za to pod obrusem leży słoma, a pod stołem żelazny przedmiot na szczęście. Po kolacji wychodzi się na cmentarz zapalić świece na grobach, bo w Estonii zmarli są pełnoprawnymi uczestnikami świąt. Wiele polskich rodzin, które wypróbowało estońską saunę przed wigilią, mówi, że nigdy wcześniej nie czuło takiego spokoju przy stole.
Malta – tysiące świec w oknach i procesja Dzieciątka
Na Malcie w wigilijny wieczór każde okno musi mieć zapaloną świecę albo lampion, najlepiej siedem, bo tyle jest darów Ducha Świętego. Dzieci chodzą od domu do domu z drewnianą figurką Dzieciątka Jezus i śpiewają tradycyjne għana, a gospodarze nagradzają ich słodyczami. W kościołach o godzinie 23 zaczyna się Priedka, czyli kazanie wygłaszane przez dziesięcioletniego chłopca w szatach diakona, które potrafi trwać nawet pół godziny. Na stole dominują qagħaq tal-għasel, pierścienie z ciasta z miodem i anyżem, oraz imqaret, daktylowe ciasteczka smażone w głębokim oleju. Maltańczycy twierdzą, że im więcej świec w oknach, tym więcej szczęścia w nadchodzącym roku, i ten prosty zwyczaj coraz częściej pojawia się w polskich mieszkaniach.
Słowenia – makowe potrawy i trzy kawałki drewna
W Słowenii wigilia zaczyna się od wnoszenia do domu trzech kawałków drewna bukowego, które muszą być idealnie proste i bez kory. Symbolizują one Trójcę Świętą i palą się w piecu przez całe święta. Na stole królują potrawy z maku, bo mak oznacza dostatek: mlinci z makiem, orzechami i miodem, oraz prekmurska gibanica, warstwowe ciasto z makiem, twarogiem, jabłkami i orzechami. Przed kolacją głowa rodziny kropi stół wodą święconą i okadza kadzidłem, a potem wszyscy jedzą w milczeniu pierwszą łyżkę. Po posiłku zostawia się na stole resztki jedzenia dla duchów przodków. Słoweński zwyczaj z trzema polanami drewna pięknie wygląda w polskich domach z kominkiem.
Luksemburg – Kleeschen i płonące wzgórza
W Luksemburgu Mikołaj nazywa się Kleeschen i przyjeżdża na białym koniu w towarzystwie czarnego Houseker, który straszy niegrzeczne dzieci. W wigilijny wieczór na wzgórzach wokół miast pali się ogromne ogniska, pozostałość po pogańskim święcie przesilenia. Na stole pojawiają się tylko trzy potrawy: zupa z fasoli, pieczona gęś i słodkie Boxemännerchen, ciasteczka w kształcie ludzika z glinianą fajką w ustach. Dzieci kładą pod choinkę talerzyk z marchewką dla konia Kleeschena, a rano znajdują tam drobne prezenty. Luksemburski zwyczaj palenia ognisk na wzgórzach coraz częściej inspiruje Polaków do organizowania wigilijnych spacerów z pochodniami.
Andora – pień Tió i kakao zamiast barszczu
W Andorze, ukrytej między Francją a Hiszpanią, główną gwiazdą wigilii jest Tió de Nadal, pień z narysowaną buzią i czerwoną czapką. Od 8 grudnia dzieci codziennie „karmią” go skrawkami chleba i polewają wodą, a w wigilię biją go kijkiem, śpiewając specjalną piosenkę, aż „narobi” prezentów i słodyczy. Na stole dominuje escudella, gęsta zupa z makaronem w kształcie muszelek, oraz gęste kakao z bitą śmietaną. Po kolacji cała rodzina idzie na Pasterkę zwaną Misa del Gall, czyli mszą koguta, bo według legendy to kogut jako pierwszy obwieścił narodziny Chrystusa. Andorski Tió coraz częściej pojawia się w polskich domach jako zabawna alternatywa dla Mikołaja.
Liechtenstein – dzwonki i cisza po zmroku
W maleńkim Liechtensteinie wigilia to dzień absolutnej ciszy po godzinie osiemnastej. O 18:00 rozbrzmiewają dzwony zamkowe w Vaduz, po czym w całym kraju milknie wszelki ruch uliczny. Na stole stoją tylko trzy potrawy: sałatka ziemniaczana, pieczeń wieprzowa i jabłecznik. Dzieci dostają prezenty dopiero 6 stycznia, a 24 grudnia najważniejsze jest wspólne czytanie Ewangelii przy świecach. Po kolacji wychodzi się na balkon albo do ogrodu, żeby posłuchać ciszy, prawdziwej, głębokiej ciszy w środku zimy. Ten zwyczaj tak spodobał się niektórym polskim rodzinom, że zaczęły wyłączać telefony i telewizory na całą wigilijną noc.
Jak przenieść te zwyczaje do polskiego domu
Nie trzeba wyjeżdżać za granicę, żeby poczuć magię małych krajów. Wystarczy postawić w oknach siedem świec jak na Malcie, położyć pod obrus kilka źdźbeł słomy jak w Estonii albo upiec słoweńskie ciasto z makiem. Trzy kawałki drewna w kominku, gęste kakao zamiast kompotu z suszu czy wieczorna cisza po dzwonkach z telefonu mogą sprawić, że polska wigilia nabierze zupełnie nowego smaku. Nietypowe tradycje wigilijne z małych krajów przypominają, że święta to przede wszystkim chwila zatrzymania się i bycia razem, niezależnie od tego, co leży na talerzu.
Nietypowe tradycje wigilijne: (c) Informacje Karykatury.com / GR
Zobacz też:
> Jak ochronić choinkę przed psem i kotem
> Dowcipy na Boże Narodzenie
> Ciekawostki o kolędach


