karykatury AI cyfrowe karykaturzysta
karykatury AI cyfrowe karykaturzysta
w

Karykatury generowane przez AI kontra karykaturzysta. Czy prawdziwa sztuka zniknie?

W dobie, gdy każdy smartfon w kilka sekund zamienia selfie w „karykaturę” z wielkimi oczami i krzywą buzią, a aplikacje typu Midjourney czy ToonMe produkują tysiące podobnych obrazków na jednym kliknięciem, wielu zastanawia się, po co jeszcze komuś żywy karykaturzysta. Karykatury AI stały się viralową zabawką – są tanie, natychmiastowe i idealnie gładkie. Tymczasem artyści wciąż dostają zlecenia na portrety malowane farbą na kartonie, rysowane piórkiem czy pastelami. Czy to sentymentalny kaprys marzycieli, czy może znak, że prawdziwa sztuka ma w sobie coś, czego algorytm nigdy nie podrobi?

Pierwsza i najoczywistsza różnica leży w samym procesie tworzenia (generowania). AI analizuje miliony zdjęć, znajduje średnią „przesadę” i nakłada ją na twarz jak filtr. Efekt jest przewidywalny – wielkie głowy, małe ciała, wyostrzone cechy. Zawsze poprawne technicznie, zawsze takie same w duchu, schematyczne.

Karykaturzysta natomiast patrzy na twarz i na człowieka. Widzi nie tylko kształt nosa czy uśmiech, ale też charakter, emocje ukryte w zmarszczce przy oku, sposobie trzymania głowy. Szczepan Sadurski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich karykaturzystów, potrafi z jednego zdjęcia wyciągnąć historię życia – czasem zabawną, czasem wzruszającą. W jego pracach (malowanych pędzlami i farbą na grubym kartonie) zawsze widać ślady pędzla, ślady drobnych poprawek, widać artystyczne ryzyko. Tam, gdzie AI nigdy nie popełnia błędu, artysta świadomie go szuka, bo błąd bywa duszą portretu.

Druga różnica to emocje odbiorcy. Karykatura z aplikacji to plik JPEG, który po tygodniu znika wśród dziesiątek nowszych zdjęć i obrazków. Karykatura namalowana ręcznie dociera do klienta w tubie albo ramie, często jeszcze pachnie farbą. Karton ma fakturę, którą chce się dotknąć, można nawet wyczuć palcem grubość lub gładkość naniesionej farby. Klient odbierający taką pracę, najczęściej nieświadomie rozumie coś, co jest dla niego niezrozumiałe, chce planszy dotknąć i popatrzeć z bliska na szczegóły. Jeden z ostatnich klientów Sadurskiego, dostając zabawny portret zamówiony dla pracownika odchodzącego z pracy, napisał:„To jest nie tylko podobizna. To jest on – po prostu taki jest”. AI prawdopodobnie nigdy nie usłyszy takiej oceny – uczciwej i pisanej wprost z serca.

Trzecia kwestia, to czas i wartość. Generowanie karykatury AI kosztuje grosze albo nic. Ręcznie wykonana przez artystę praca – najczęściej kilkaset złotych. Paradoksalnie, w zalewie darmowych obrazków wartość tych drugich rośnie. Im więcej ludzi ma w telefonie setki „karykatur” z aplikacji, tym bardziej cenią sobie jedną, jedyną, namalowaną tylko dla nich, przez istniejącego w rzeczywistości, utalentowanego artystę mającego za sobą wiele lat pracy i dochodzenia do perfekcji artystycznej. To jak różnica między winem z kartonu a butelką leżakującą dziesięć lat – oba ugaszą pragnienie, ale smak tylko jednego zostanie zapamiętany.

Nie brakuje głosów, że tradycyjna karykatura odejdzie do lamusa, tak jak odszedł dagerotyp (pierwowzór fotografii z XIX wieku) czy kasety magnetofonowe i VHS. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i pokazuje jednak co innego. U portrecistów i karykaturzystów klienci wciąż zamawiają u prezenty na urodziny, rocznice ślubu, prezent dla szefa firmy. Firmy wciąż zamawiają ręcznie malowane karykatury dla pracowników. W erze, gdy wszystko jest natychmiastowe, ludzie wciąż pragną czegoś, co wymagało czasu, namysłu, ludzkiej ręki, talentu i doświadczenia. I jest sygnowane ludzką ręką.

AI nigdy nie zastąpi też interakcji na żywo. Karykaturzysta rysujący karykatury na weselu, firmowej gali czy festynie, to artystyczne mini-show jednego aktora. Goście wydarzenia mogą obserwować, jak na pustym kartonie stawiane są pierwsze kreski, a twarz stopniowo nabiera podobieństwa i charakteru. Śmieją się z trafionych detali, a na widok gotowego działa wybuchają śmiechem, nierzadko też klaszczą i robią zdjęcia (także z artystą – co będzie wyjątkową pamiątką i potwierdzeniem, ze działo nie stworzył anonimowy plastyk czy nie istniejąca w realu AI. To doświadczenie społeczne, którego nie da się zreplikować w aplikacji.

Czy to znaczy, że karykatury AI są bezwartościowe? Oczywiście nie. Dla wielu osób są świetną, lekką zabawą i właśnie taką rolę powinny pełnić. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś nazywa je „sztuką” w tym samym znaczeniu co dzieło stworzone przez człowieka. To tak, jakby (kolejne porównanie) porównywać hamburgera z fast foodu do dania w restauracji z gwiazdką Michelin – oba nakarmią, ale tylko jedno poruszy.

Przyszłość karykatury rysowanej ręcznie, wydaje się nie być zagrożona i wciąż pozostanie sztuką niszową. Z każdą chwilą XXI wieku coraz bardziej staje się luksusem, tak jak winyle w erze Spotify czy papierowe książki przy Kindle’ach. Im bardziej świat zalewa cyfrowa masówka, tym większy głód autentyczności. Karykatura malowana pędzlem, z widocznymi pociągnięciami, plamami farby i własnoręcznym podpisem artysty, to dziś jeden z ostatnich bastionów prawdziwej, namacalnej sztuki w codziennym życiu.

Czas pokaże, czy za dwadzieścia lat dzieci będą wiedziały, czym jest karton i pędzel oraz jak kiedyś artyści malowali obrazy. Na razie jednak, patrząc na kolejkę osób czekających na evencie po swoją karykaturę wykonaną przez istniejącego fizycznie, siedzącego obok karykaturzystę, który przyjechał nieraz kilkaset kilometrów aby zaprezentować swój talent – jeszcze się na to nie zanosi. Sztuka nie zniknie. Po prostu stanie się rzadsza, droższa i bardziej pożądana przez tych którzy wiedzą, że prawdziwe dzieło nie stworzy się samo ani poprzez jedno kliknięcie dowolnego człowieka, mającego sprzęt cyfrowy.

Karykatury AI: (c) Karykatury.com / GR

Zobacz też:
> Rysowanie karykatur ze zdjęć
> Karykaturzysta na firmowy event

Karykaturzysta

Szczepan Sadurski - rysownik prasowy, karykaturzysta, dziennikarz. Jego rysunki z podpisem SADURSKI zna kilka pokoleń Polaków. Ci, którzy w latach 80-ych kupowali słynny tygodnik Szpilki i ci, którzy w latach 90-ych czytali gazetkę z dowcipami Dobry Humor. Możesz go znać z prasy, programów telewizyjnych, ilustracji książkowych, reklam.
Obecnie słynie głównie z karykatur rysowanych na żywo, na eventach. Jeden z najszybszych karykaturzystów świata - tak pisała o nim prasa w Nowym Jorku, gdzie miał cykl wystaw. Gość festiwali (m.in. Francja, Australia), juror międzynarodowych konkursów karykatury (m.in. Turcja, Szwecja) i autor wystaw indywidualnych (m.in. USA, RPA, Litwa). Jest przewodniczącym Partii Dobrego Humoru (Good Humor Party), międzynarodowej organizacji.
Karykatury.com - to serwis www przybliżający sztukę karykatury, publikujący też dowcipy, ciekawostki oraz ciekawe artykuły na wiele tematów. Co miesiąc odwiedza go kilkanaście tys. osób.

Wigilia nietypowe tradycje wigilijne Boże Narodzenie

Małe kraje, wielkie święta. Najpiękniejsze tradycje wigilijne Europy

kibic dowcipy o kibicach humor kibice sport

Dowcipy o kibicach sportowych. Żarty fanów sportu