Czy widziałeś kiedyś komiks wydrukowany złotą farbą? Mnie przytrafiło się to tylko raz. Przeczytaj historię mojej współpracy z lubelskim dwutygodnikiem Głos Budowlanych, dla którego przez kilka lat tworzyłem rysunki satyryczne, ilustracje i komiksy.
Jak trafiłem do redakcji Głosu Budowlanych
Dwutygodnik Samorządów Robotniczych Przemysłu Budowlanego (wcześniejszy tytuł w tytułowej winiecie: Dwutygodnik Budownictwa) o nazwie Głos Budowlanych, przez wiele lat ukazywał się w Lublinie i był branżowym pismem środowiska budowlanego. Na początku lat 80. jako młody rysownik, zaniosłem do redakcji znajdującej się na ul. Granicznej 4 swoje rysunki humorystyczne (początkowo głównie na temat budownictwa) i od razu się spodobały. Kolegium redakcyjne uznało, że wesołe rysunki spowodują, że ten finansowany przez państwowe, lubelskie firmy budowlane, poważny i oszczędny graficznie periodyk, będzie ciekawszy dzięki publikowaniu humorystycznych rysunków.
Mieszkałem wtedy w Lublinie i wiele razy odwiedzałem redakcję, tym bardziej że była w centrum miasta, całkiem niedaleko od miejsca, w którym mieszkałem. Redakcja była na drugim (a może trzecim) piętrze i mieściła się w kilku pokojach, a okna wychodziły na Graniczną. Nie było windy i każdy musiał wchodzić po schodach.
Rysunki satyryczne i ilustracje dla gazety budowlanej
Przez kilka lat moje rysunki zdobiły niemal wszystkie kolejne numery. Zdarzało się, że drukowano po kilka w numerze. Na ostatniej stronie przez jakiś czas ukazywały się kilkuklatkowe komiksy z dowcipną puentą, które tworzyłem w duecie z piszącym scenariusze Kazimierzem Pawełkiem (dziennikarzem, ale też świetnym satyrykiem dostarczającym tekstu do lubelskich kabaretów). To właśnie tam się poznaliśmy i mimo dzielącej nas różnicy wieku, nasza przyjaźń przetrwała długo. Potem był dziennikarzem „Kuriera Lubelskiego”, w latach 2001–2005 senatorem, a jeszcze później redaktorem naczelnym „Kuriera”.

Szopki noworoczne dla lubelskich firm budowlanych
Kilkukrotnie dla Głosu Budowlanych zilustrowałem Szopki noworoczne ukazujące się pod koniec roku, których tematem były lubelskie firmy budowlane i ich dyrektorzy, napisane z przymrużeniem oka. Z jednym wyjątkiem (Stanisław Strelnik, 1984) autorem wierszowanych szopek był również Kazimierz Pawełek. Zdarzało się również, że tworzyłem dedykowane rysunki specjalnie dla redakcji.
Komiksy tworzone z Kazimierzem Pawełkiem
Kazio Pawełek miał nosa do satyry i widziałem błysk w jego oczach, gdy przeglądał przyniesione właśnie rysunki. Raz poprosił mnie, żebym staruszkowi któremu ważna osoba wręcza klucze do mieszkania, dorysował w ręku książeczkę mieszkaniową, co oczywiście zrobiłem i rysunek stał się jeszcze lepszy.
Któregoś razu „szopkowe” rysunki narysowane PRL-owskim, rozwodnionym czarnym tuszem, były nieodpowiednie technicznie. Zadzwonił wtedy do liceum plastycznego w którym się uczyłem i poprosił dyrektorkę szkoły, aby zwolnili mnie z dwóch lekcji, abym własną ręką naniósł zmiany na rysunkach. Miał dar przekonywania – zostałem zwolniony z lekcji, zrobiłem co trzeba (tym bardziej, że PLSP czyli moje liceum plastyczne, było na ul. Plażowej czyli całkiem niedaleko i wróciłem piechotą na resztę zajęć).
Lubelskie Zakłady Graficzne i druk typograficzny
Gazeta była wtedy drukowana w Lubelskich Zakładach Graficznych (oddziale przy ul. Kościuszki 4, tuż przy Poczcie Głównej na Krakowskim Przedmieściu). Choć od razu napiszę: wtedy Alfred Podkościelny był jej szefem, a po kilku latach wraz z rodziną przejął drukarnię, którą nieprzypadkowo nazwano Alf-Graf.
Wtedy to nie była drukarnia z maszynami offsetowymi, lecz typograficznymi (druk wypukły). Dziś można powiedzieć, że technologia przedpotopowa, lub łagodniej: taka, jak przed i po II wojnie światowej.

Złoty komiks Sadurskiego – specjalny numer jubileuszowy
Wracając do komiksów na ostatniej stronie. Numer Głosu Budowlanych z datą 15.III.1983 był szczególny. To był jubileuszowy numer 400, konkretnie 5(400).
Ktoś wpadł na pomysł, aby to uczcić, drukując nakład w dwóch wersjach kolorystycznych. Część nakładu ukazała się jak zwykle – w kolorze czarnym + pomarańczowym, bo w kolejnych numerach zmieniano drugi kolor farby, dzięki czemu gazeta nie wyglądała zawsze tak samo. Drugą część nakładu wydrukowano w pomarańczowym i złotym, zamiast tradycyjnego czarnego.
Dla tych, którzy od dawna mieli w rękach Głos Budowlanych musiało to być wielkim zaskoczeniem. Dla mnie też, tym bardziej, że widziałem (i mam do dziś w archiwum) obie wersje. W każdym razie, komiks z cyklu Bajki historyczne, ukazał się w kolorze złotym.
Od tamtej pory nie widziałem już żadnego komiksu wydrukowanego złotą farbą. To jedyny taki egzemplarz w moim archiwum.
Głos Budowlanych: (c) Szczepan Sadurski / Karykatury.com
Na samej górze: dwie winiety tytułowe Głosu Budowlanych – 1982, 1983
Zobacz też:
> Szczepan Sadurski opuszcza Lublin. Wystawa w klubie Hades w 1993 roku
> Srebrna Szpilka’86. Wystawa Szczepana Sadurskiego w redakcji „Szpilek”


