Karykaturzysta – wymarzony zawód czy powołanie?

zawody szczęście praca zawód powołanie job etat

Ze zdziwieniem przeczytałem, że 2/3 Polaków jest niezadowolonych z pracy, którą wykonuje. Z wykonywanego zawodu. Nie sądziłem, że jest aż tylu nieszczęśliwych ludzi. Bo przecież to co jest w pracy, przekłada się na życie prywatne. Człowiek niezadowolony z pracy nie będzie szczęśliwy po pracy, zgadza się?

Szczęście w pracy czyli w życiu?

Wychodzi na to, że 2/3 czynnych zawodowo Polaków powinno mi zazdrościć. Moje hobby i zamiłowanie do rysowania z lat dziecinnych od lat jest moją pracą. Lubię to co robię, w dodatku dostaję za to pieniądze i utrzymuję rodzinę. Codziennie w pracy widzę uśmiechniętych ludzi. Bo jak karykatura podoba się i jest dowcipna – każdy reaguje niemożliwym do opanowania wybuchem śmiechu i radości, a w gorszym wypadku szerokim uśmiechem i zadowoleniem.

Pomijam pojedyncze przypadki, raz na kilka tysięcy karykatur czyli średnio raz na rok, że ktoś jest niezadowolony czyli nie podoba mu się karykatura. Komuś wszystko się nie podoba, zawsze ma skwaszoną minę, więc i karykatura też się nie spodoba. Dla tej osoby to norma, nic niezwykłego, nawet gdyby karykaturzysta wspiął się na wyżyny swego talentu i umiejętności.

Czy osobom szczęśliwym można zazdrościć? Na pewno tak, jeśli jest się osobą nieszczęśliwą. Czasem nawet słyszę: – Ale ma pan fajną pracę, prawdziwy szczęściarz pana!

A może to powołanie?

Czy szczęście wynikające z fajnej, a nawet wymarzonej pracy, jest dziełem przypadku, zrządzeniem losu? Czy przypadkowe zatrudnienie w jakiejś tam firmie, na jakimś tam stanowisku, osobie zatrudnionej z czasem może przynieść zadowolenie, a może nawet szczęście? Pewnie tak, choć to raczej rzadkie przypadki. Dlatego tak dużo osób nie lubi swojej pracy. Zawodowo znalazło się nie tam, gdzie by chciało. Ale przynajmniej są z tego pieniądze na utrzymanie rodziny. Pomijając fakt, że dla większości osób wymarzona praca byłaby taka: jak najmniej pracy i jak najwięcej pieniędzy. A jeszcze lepiej, gdyby wyeliminować to pierwsze!

karykatura na prezent karykatury na zamówienie

Czy do wykonywania zawodu karykaturzysty wystarczy smykałka do rysowania? Kiedyś znajomy zagadnął: – Mój bratanek lubi rysować. Może nauczyłbyś go rysowania karykatur i tak jak ty, zostanie świetnym, znanym karykaturzystą? Bo wiesz, czego się chłopak w życiu nie chwyci, to mu się nie udaje. Może zainteresuje się rysowaniem karykatur?

Hm, czy fakt że ktoś jest wysoki, w dodatku jest Murzynem, oznacza się zostanie znakomitym koszykarzem? Jeśli ma dobry wzrok, czy to oznacza że zostanie snajperem? Jeśli jest religijny i często chodzi do kościoła – czy to wystarczy, aby do końca życia zostać księdzem? Wreszcie – jeśli ktoś w młodości lubi oglądać dowcipne karykatury i „ładnie” coś przerysowuje ze zdjęć ma oznaczać, że przez kilkadziesiąt kolejnych lat będzie tworzył tysiące karykatur i utrzymywał z tego rodzinę? Że karykatury będą mu wypełniały życie od rana do wieczora? Czy przypadkowe, chwilowe zauroczenie („Zostanę karykaturzystą!”) nie będzie takim samym zauroczeniem jak to, że mali chłopcy chcieliby zostać kosmonautami, a małe dziewczynki modelkami albo piosenkarkami?

Ilu jest w Polsce karykaturzystów?

Gdyby odpowiedzi na zadane pytania były oczywiste, a życie było przewidywalne – świat byłby inny, niż jest. Ale życie nie jest takie proste. Szczególnie w zawodach artystycznych, gdzie ważne jest wewnętrzne powołanie, zamiłowanie, talent, nieprawdopodobna pracowitość i troszeczkę szczęścia na dokładkę. Ale i to nie wystarczy, aby zostać karykaturzystą. Jednym z kilku karykaturzystów, którzy z głównie z tego się utrzymują i jednym z kilkunastu, dla których utrzymywanie się z tworzenia karykatur jest jednym z kilku działań zawodowych, niekoniecznie jako plastyk. Taka jest rzeczywistość, choć wielu osobom naiwnie wydaje się, że karykaturzystów jest cała masa, a w każdym mieście mieszka przynajmniej jeden, który „wykona dla mnie zlecenie”.

karykatury na żywo karykaturzysta karykatura

Gdyby Polacy bardziej lubili karykatury i częściej je zamawiali, czynnych zawodowo karykaturzystów byłoby więcej. Bo skoro jest jak mało zamówień, tak mało pieniędzy do zarobienia – z tworzenia karykatur mogą utrzymać się tylko nieliczni. Zamiłowanie to jedno, życie i ekonomia to coś całkiem innego. To, że ktoś lubi rysować karykatury wcale nie oznacza, że karykaturzystą zostanie.

Tekst: (c) Karykatury.com

A swoją drogą – gdyby zrobić zestawienie najbardziej wymarzonych zawodów, na którym miejscu znalazłby się zawód karykaturzysty? I czy w ogóle trafiłby do zestawienia?