Czy namalować siano?

siano na głowie

Pewna pani postanowiła zamówić dla swojej osiemnastoletniej córki karykaturę. Pech chciał, że trafiła akurat na Karykatury.com. Ale na początku nic nie zapowiadało komplikacji

Wysłała kilka zdjęć swej jedynej, kochanej córki. O razu zauważyłem jej dziwne włosy. Na każdym zdjęciu, jak to się mówi – siano. Zdjęcia nie były robione na dworze, na wietrze, ale we wnętrzu. Nawet nie były rozczochrane, ona po prostu takie włosy miała. Każdy włosek był ułożony tak, jak sam chciał, a nie jak chciała właścicielka oraz kochająca ją matka. Naturalny nieład artystyczny, nad którym właścicielka nie była w stanie zapanować. I może nie wiedziała, że są kosmetyki pielęgnacyjne do włosów (a może w tym przypadku nie działały). I pewnie nawet te swoje włosy zaakceptowała, jako wyjątkowość swego wyglądu.

Malować to siano czy nie? – przemknęło przez głowę, zanim zabrałem się do malowania karykatury. Stanęło na tym, co zwykle: albo karykatura będzie podobna, albo nie będzie. Jak zwykle wybrałem to pierwsze. I niestety, to był błąd.

Efekt był taki jak zwykle –  karykatura (a raczej sympatyczny portret) nie lepsza ani nie gorsza od wszystkich innych produkcji, buzia jak na zdjęciach – czyli namalowana twarz podobna do zdjęć, pomysł zrealizowany według wspólnych uzgodnień. Jednak klientka na widok obrazka robi minę, jakby zobaczyła nie wesoły portret swej córki, lecz demona i natychmiast wypaliła:

– Co pan jej namalował takie siano? Ona ma piękne włosy! Może i podobna, ale czemu na głowie to siano!? – oburzyła się klientka i kategorycznie odmówiła zapłaty oraz odbioru karykatury. Mimo, że była podobna i wszystko było tak, jak uzgodniliśmy.

Mamy takie są. Kochają swoje dzieci bezwarunkowo – takie, jakimi one są. Nawet jeśli na głowie mają notoryczne siano. A skoro to było tak bardzo ważne, skoro matka była tak bardzo wrażliwa na punkcie wyglądu swojej córki, świetnie wiedziała że na każdym zdjęciu jest siano – czemu nie powiedziała, że to takie ważne? Nie zasugerowała, żeby namalować jej inne włosy, niż ma w rzeczywistości. Wtedy powiedziałbym, że będzie jak chce, ale na obrazku nie będzie całkiem do siebie podobna. Byłby szansa, aby podjęła świadomą decyzję – córka podobna z sianem na głowie, czy mniej podobna ale z cudnymi włosami?

W zasadzie mógłbym ten tekst zilustrować tą karykaturą, pokazać to niechciane siano. Pewnie nawet gdzieś to jeszcze mam tę karykaturę sprzed kilku lat, bo klienta kategorycznie odmówiła odbioru oraz zapłaty. Ale nawet nie mam czasu szukać. Jedno jest pewne: to jedyna (niedoszła) klientka, która nie akceptowała siana na głowie córki i siana na jej podobiźnie. Nie spodobała się całkiem udana karykatura. Nie dlatego, że została źle wykonana, ale że zawierała zbyt dużo siana.

Tekst: (c) Sadurski.com