Referencje dla karykaturzysty. Potrzebne czy nie?

profesjonalny karykaturzysta referencje karykatury

Podczas rozmowy telefonicznej ze zdziwieniem stwierdziłem, że po raz pierwszy potencjalna klientka zapytała mnie o referencje. Być może to standard w niektórych urzędach (dzwoniła z urzędu pewnego miasta). Choć nieraz z urzędami współpracowałem, więc pytanie o referencje standardem chyba jednak nie jest

Czym są referencje?

Referencje, to (pomijając definicję słownikową) laurka dla wykonawcy poświadczona podpisem i pieczątką, że usługę wykonano wspaniale, albo nawet lepiej niż to sobie wyobrażano. Takie często przesadzone „kadzenie” napisane na prośbę wykonawcy, firmie która go zatrudniła zajmuje czas i nie jest do niczego potrzebne. Jest za to potrzebne wykonawcy, aby się chwalić kolejnym firmom, które chciałyby go zatrudnić. Dokumenty są potwierdzeniem jego fachowości, solidności i profesjonalizmu.

Czy referencje jeszcze komuś są potrzebne i komu?

O ile tworzenie takich dokumentów miało sens jeszcze 20 lat temu, w dobie internetu jak sądzę jest zbędne, a już na pewno jeśli chodzi o karykaturzystów. Po pierwsze, o artyście i jego profesjonalizmie najlepiej świadczą: jego talent i dzieła które tworzy.

Obecnie wszystko można udokumentować fotograficznie (albo zeskanować). Osoby zadowolone z otrzymanej karykatury chętnie chwalą się nią w mediach społecznościowych. Spontanicznie, z własnej inicjatywy – zaraz po jej otrzymaniu lub na krótko po imprezie, na której karykaturę wykonano. O udziale karykaturzysty (przynajmniej tego „z wyższej półki”) na rozmaitych imprezach piszą lokalne media (prasa, portale), chwalą się nimi firmy na blogach i w mediach społecznościowych. Czyż takie niewymuszone działania nie są najlepszymi referencjami dla karykaturzysty?

karykaturzysta na weselu karykatury atrakcje na firmowy event atrakcje na wesele

Znanym artystom referencje na piśmie są zbędne

Kto musi mieć referencje?

Nie zakładam, że managera np. Krzysztofa Krawczyka albo Maryli Rodowicz ktoś pyta o ich referencje. Wszyscy ich znają, wiedzą jak wyglądają, znają ich piosenki, wiedzą że to świetni wykonawcy, których dodatkowo reklamować nie trzeba. Takim autorom żadne referencje nie są potrzebne i w niczym już nie pomogą. Podobnie z karykaturzystami. A jeśli ktoś młody, niedoświadczony, początkujący – niewykluczone, że będzie prosił firmę o dokument z referencjami. Takie dokumenty mogą mu się przydać w  działalności, więc warto o nie zabiegać.

Czy karykaturzysta udzielający wywiadów, pokazujący się w telewizji, mający setki „referencji” internetowych, mający mnóstwo pracy, będzie prosił pięćsetną firmę z którą współpracuje, o jakiś dokument? Do tego, jak już napisałem, o coś co odciąga do konkretnej pracy (zabiera czas), powiedzmy sobie szczerze, nie jest czymś szczególnie mile widzianym. Przecież firma jakby nie była zadowolona, nie zapłaciłaby za usługę. Płatność na koncie, to najlepsza referencja dla profesjonalisty.

Na zakończenie

Kiedyś wymyślono coś, co nazywa się referencjami. Kiedyś warto było zabiegać i gromadzić laurki poświadczające prowadzenie swojej działalności. Dziś to przeżytek jak wiele innych rzeczy z przeszłości, która już nie wróci. Istnieje wiele innych sposobów, aby artysta był dumny ze swojej pracy i chwalił się potencjalnym klientom swym talentem. A jeśli ktoś chce mieć dodatkowe „potwierdzenie”, gdy jakiś urzędnik o to zapyta – może gromadzić referencje, potwierdzone pieczęciami. Na początku kariery nie musi, ale może to pomóc.

Tekst: (c) Karykatury.com