Prezent dla szefa – portret czy karykatura?

portret dla szefa prezent karykatura

Zbliża się uroczystość firmowa. Szef wkrótce będzie mieć urodziny, albo firma będzie obchodziła rocznicę działalności. Podwładni zastanawiają się nad prezentem dla szefa. Burza mózgów, różne propozycje, ktoś proponuję zamówienie karykatury. Szef, to osoba z poczuciem humoru, dystansem do siebie, więc na pewno karykatura mu się spodoba. Pracowników jest sporo i nie każdemu ten pomysł się podoba. A jak szef na nas się obrazi? Jak karykatura będzie do niego niepodobna albo z gatunku tych karykatur, które mają narysowany wielki nos, uszy?

Pomysł dobry, decyzja zapadła, ale wątpliwości jest coraz więcej. Bo nikt nie lubi podpaść szefowi, w dodatku przy specjalnej, wyjątkowej okazji. Część pracowników nie ma wątpliwości, że szefowi taki prezent się spodoba (jeśli wykonawcą będzie profesjonalista, którego przykłady karykatur na stronie www są zachęcające aby złożyć zamówienie). Druga część, ta zachowawcza, bojaźliwa – niby popiera pomysł, ale wciąż ma wątpliwości, a nawet więcej – zwyczajnie czegoś się boi. Co będzie, jeśli szef się obrazi?

Gdyby to była decyzja jednej osoby – zostałaby podjęta szybko i definitywnie. Ale to karykatura składkowa pracowników. I każdy ma (chce mieć) swoje zdanie. Jedni są zdecydowani, inni bojaźliwi.

Nie wiadomo, skąd u niektórych ten strach.

Przecież wszyscy uważają szefa (jak już napisaliśmy) jako osobę z poczuciem humoru, mającą do siebie dystans. Może jednak sztampowy prezent – wykwintny alkohol, coś z odzieży? To bezpieczniejszy prezent, skoro niektórzy tak obawiają się karykatury czyli wesołego portretu.

W tej trudnej i napiętej sytuacji w firmie, Karykatury.com otrzymują e-maila z pytaniem o możliwość wykonania karykatury na konkretny termin oraz pytaniem ile to będzie kosztować. I robimy! Potem są: zadowolenie, nawet zachwyt oraz podziękowania. Ale są też sytuacje, całkiem odmienne, dlatego je pamiętamy.

Anegdota 1

Osoba z zaprzyjaźnionej firmy w imieniu innych pracowników, chciała zamówić karykaturę szefa. Uzgodniliśmy dowcipny pomysł, zdjęcia były dobrej jakości, twarz charakterystyczna. Zamówili dodatkowy (płatny) szkic. Już 10-minutowy szkic był zachęcający, aby w bardzo krótkim czasie wykonać udaną karykaturę. Wiedząc, że zleceniodawcy z dużym strachem podchodzą do swojego pomysłu – zlecenia wykonania karykatury, twarz była mocno podobna do tej na zdjęciu. To był w zasadzie portret 1:1. Niestety, na tym zakończyła się współpraca. Ponieważ szkic oceniła grupa osób i każda była innego zdania, podjęto decyzję, ze na szkicu kończymy. Naszkicowana twarz wprawdzie była podobna do osoby ze zdjęcia, jednak podwładnym się nie spodobała. Zwyciężył strach, szef musiał zadowolić się innym prezentem.

Anegdota 2

Osoba którą znaliśmy, bo już kilka razy zrobiliśmy dla niej (dla jej firmy) kilka udanych karykatur, poprosiła o wykonanie kolejnej. Znów ciekawy pomysł obrazka, dobre zdjęcia, twarz charakterystyczna. I znów strach osób, które chciałyby zamówić karykaturę szefowi. Paniczny, niczym nie wyjaśniony strach – przed tym, co powie szef, jak zobaczy swoją karykaturę. Plansza powstała, jak zwykle była udana, bardzo spodobała się osobie, która zamówiła i zapłaciła. I dosyć zaskakujący e-mail po kilku godzinach od tej właśnie osoby: ci, którzy wcześniej się bali, teraz są zrozpaczeni. Nie wiedzą czy obrazek ładny czy brzydki, czy szef podobny czy nie. Uzgodniliśmy, że ponieważ pracownicy boją się wręczyć (udaną) karykaturę szefowi, będzie ona prezentem od firmy (osoby) która tę karykaturę zamówiła. Jak było do przewidzenia (ale nie przez strachliwych podwładnych), szef był karykaturą zachwycony. A jego podwładni tak przerażeni wcześniej jego ewentualną złą reakcją, żałowali potem, że nie był to prezent od nich. Czyli niepotrzebnie się bali.

Wnioski

O ile można zrozumieć strach niektórych osób przed reakcją swojego szefa na karykaturę, którą zamówiono u amatora, osoby niesprawdzonej lub u karykaturzysty, który uwielbia mocno zniekształcać rysowaną twarz (wielki nos, zębiska, uszy, itp), to dziwi strach przed zamówieniem wesołego portretu, w dodatku u tysiące razy sprawdzonego czyli bardzo doświadczonego profesjonalisty. Strach nawet nie a propos karykatury, ale zabawnego przedstawienia twarzy szefa. Prawie portretu, bo tylko minimalnie zmienionego w stosunku do tego, co każdy widzi na zdjęciu. Paniczny strach przed reakcją szefa wynika z czegoś, co mógłby pewnie wyjaśnić psycholog i socjolog, ale już nie karykaturzysta.

Co możemy poradzić tym najbardziej bojaźliwym? Nie zamawiajcie karykatury ani wesołego portretu, ale portret. 100-procentowe odzwierciedlenie tego, co w lustrze widzi wasz szef. Pod warunkiem, że autorem będzie dobrej klasy portrecista. Ale czy faktycznie będzie to najlepszy prezent dla szefa, który jak już dwukrotnie pisaliśmy, jest osobą z poczuciem humoru i mającą dystans do siebie?

A poza tym, jak mówi przysłowie: strach ma wielkie oczy. A niektóre karykatury – wielkie nosy…

Tekst: (c) Karykatury.com