Klient: – Karykaturzysto, narysuj Frankensteina

Frankenstein

U wielu osób zauważam ogromną nieznajomość specyfiki pracy karykaturzysty. To zrozumiałe, że laik niewiele o tym wie, tak samo jak karykaturzysta nie zna wielu szczegółów pracy hydraulika albo kominiarza. Dlatego niektórym osobom chcącym zamówić karykaturę z przesłanych e-mailem zdjęć, staram się wyjaśnić wiele spraw, aby współpraca przebiegała bezproblemowo, a efekt był co najmniej taki, jak wszyscy byśmy chcieli. Wszyscy – czyli karykaturzysta, klient który zamawia i płaci za karykaturę oraz osoba, która ją otrzyma.

Dobre zdjęcia = dobra karykatura

Tak naprawdę najważniejszą rzeczą, która decyduje o sukcesie, są ZDJĘCIA osoby która ma zostać narysowana, dostarczone karykaturzyście przez klienta.

Oczywiście najlepiej, jeśli po obejrzeniu kilku przesłanych zdjęć, już na pierwszy rzut oka wiadomo, że z całą pewnością przedstawiają tę samą osobę (twarz). Kłopot zaczyna się wtedy, gdy otrzymuję 5 zdjęć i na każdym z nich jest… inna osoba. Oczywiście wiem, na każdym zdjęciu jest ta sama osoba, ale wyglądająca po prostu inaczej. Nie powinno więc dziwić klienta pytanie, którą z przesłanych osób mam narysować czyli z którego zdjęcia skorzystać podczas wykonania karykatury. Dopiero wtedy klient ponownie ogląda zdjęcia „innym okiem” i zauważa: – Faktycznie, ona na każdym zdjęciu wyszła inaczej. Może dlatego, że niektóre zdjęcia są aktualne, często zmienia fryzurę i kolor włosów, a niektóre zdjęcia sprzed wielu lat, niestety nie mam innych.

Wtedy daję klientowi kilka propozycji (o szczegółach tu nie napiszę) których efektem najczęściej jest uzyskanie innych zdjęć – zbieżnych z aktualnym wyglądem osoby, którą należy narysować. Bo nie ma nic gorszego, jak widok zażenowanej miny osoby która właśnie otrzymała karykaturę i pyta: „To naprawdę ja?” Cóż, ta osoba nie musi wiedzieć, że karykaturzysta narysował ją ze zdjęcia, które NIE było do niej… podobne. Porównuje tylko efekt pracy karykaturzysty do widoku swojej twarzy w lustrze.

Narysuj pan Frankensteina

W niektórych przypadkach wspomniana na wstępie nieznajomość specyfiki pracy karykaturzysty powoduje zaskakującą propozycję: – Z tego zdjęcia gdzie narysuje pan uśmiech, z tamtego nos, a z trzeciego fryzurę. Pan jest świetnym fachowcem, więc na pewno pan sobie poradzi.

Wtedy zwykle odpowiadam mniej więcej tak: Nie jestem doktorem Frankensteinem, który z różnych kawałków zrobił jedną osobę. Frankensteinowi się nie udało, na pewno widział pan efekt jego pracy, tego potwora. Mnie też się nie uda, przynajmniej jeśli chodzi o podobieństwo – takie, jakie sobie wspólnie życzymy. To co sklecę z różnych zdjęć, nie będzie podobne do tej osoby. Czy na pewno zapłaci mi pan za za karykaturę, jeśli będzie niepodobna?

Cóż, może jest karykaturzysta, desperat-wirtuoz mający dużo czasu i mało zleceń, który podjąłby się takiego wyzwania, jednak wcale nie ma pewności czy z kilku prób jedna zakończy się sukcesem. Znając jednak życie, klient nie zechce zapłacić za kilka wykonanych specjalnie dla niego karykatur i czas jaki karykaturzysta poświęcił na wykonanie zlecenia, a tylko w najlepszym przypadku za tą jedną, która mu się najbardziej spodoba.

Podsumowanie

Dlatego apeluję do wszystkich, którzy chcą dostać dobrą karykaturę (czyli podobną do istniejącej w rzeczywistości osoby): dostarczajcie jak najlepsze zdjęcia, a jeśli takich na początku nie ma – słuchajcie rad fachowca, aby je jednak „załatwić”. Dobre zdjęcie, to dobra karykatura. Ze zdjęcia, które jest niepodobne do kogoś, nie stworzy się karykatury podobnej do kogoś. Nie jestem ani doktorem Frankensteinem, ani cudotwórcą.

Tekst: (c) Szczepan Sadurski – karykatury.com