Gdzie pan na co dzień rysuje?

karykatury na żywo karykatura karykaturzysta na event

Podczas eventu przed karykaturzystą siada kolejna osoba. Ponieważ ma przed sobą kilka minut pozowania i po raz pierwszy w życiu będzie pozować karykaturzyście, jest okazja aby się czegoś o tym fachu dowiedzieć. Wśród kilku – kilkunastu pytań, jakie karykaturzyści eventowi najczęściej słyszą, jest pytanie:

Gdzie pan na co dzień rysuje?

Tyle już razy słyszałem to pytanie, że znudziło mi się wciąż to samo odpowiadać. Warto więc ruszyć intelektem, aby wpaść na jakąś oryginalną, lecz totalnie zmyśloną odpowiedź. I nie zanudzić się, odpowiadając po raz tysięczny na zaczarowane pytanie:

Gdzie pan na co dzień rysuje?

Skąd akurat to pytanie? Cóż, przeciętny człowiek widzi karykaturzystów tylko w jednym miejscu: na ulicy. Karykaturzyści uliczni rysują na ulicach, deptakach, tam gdzie jest wielu przechodniów czyli potencjalnych klientów których można namówić na karykaturę. Przeciętnym osobom karykaturzysta kojarzy się wyłącznie z artystą ulicznym. Tak samo, jak ryba kojarzy się z wodą.

Niby logiczne, skoro nikt nigdy nie widział żadnego karykaturzysty, pracującego gdzieś indziej niż na ulicy. A tu zdziwienie – rysuje też na evencie, jest jedną z eventowych atrakcji. Przecież to niemożliwe, żeby na co dzień rysował tylko na eventach! Event, to dla niego wyjątek i święto. To oczywista oczywistość, karykaturzysta na co dzień MUSI pracować na ulicy. Stąd oczywiste pytanie zadawane przez osobę, która właśnie siadła przed karykaturzystą:

Gdzie pan na co dzień rysuje?

Gdy tego wieczora na imprezie w jednym z warszawskich hoteli rysowaliśmy obok siebie we trzech (chodzi o trzech eventowych karykaturzystów z karykatury.com), nieźle się ubawiliśmy, słysząc od kolejnej osoby zaczarowane pytanie:

karykatury wesele przykłady karykaturzysta na wesele atrakcje weselne

Gdzie pan na co dzień rysuje?

Gdy była chwila, zrobiliśmy nawet konkurs na wymyślanie najdziwniejszych odpowiedzi na to pytanie. Zwyciężyła odpowiedź: Na co dzień rysuję w więzieniu, ale dziś mam przepustkę. Pan wie, jak to jest siedzieć 20 lat za zabicie kilku osób. Można się zanudzić. A tu chociaż ciepło, dadzą jeść i porysować można.

Odpowiedź raczej debilna i jak potem stwierdziliśmy, wcale nie śmieszna. Ale ile razy można odpowiadać laikom, że oprócz karykaturzystów ulicznych (zarabiających w lecie na ulicy) istnieją także karykaturzyści eventowi. Na co dzień nie rysujący na ulicy, ale na eventach, zamkniętych imprezach. Kilka, kilkanaście, czasem nawet więcej razy w miesiącu. Warszawa, Wrocław, Poznań, Szczecin, Kraków, Gdańsk i setki innych miejsc w całej Polsce. Od stycznia do grudnia, okrągły rok kalendarzowy. A potem kolejny rok i znów kolejny.

Karykaturzyści eventowi od nikogo z narysowanych nie pobierają zapłaty, bo ich praca już została (albo wkrótce zostanie) opłacona przez organizatora eventu. Rysują szybko, aby jak najwięcej osób otrzymało swoją karykaturę. Są mobilni i dojeżdżają do pracy, w przeciwieństwie do karykaturzystów ulicznych, pracujących stacjonarnie i szukających okazji do pracy, do narysowania kogoś.

Uczestnicy eventów oczywiście o tym nie wiedzą, bo tak jak my nie uczestniczą w dużej liczcie eventów w całej Polsce. Ich interesuje tylko ten konkretny event, na którym właśnie się znaleźli i w tym momencie pozują karykaturzyście. I cokolwiek nie usłyszą w odpowiedzi na pytanie:

Gdzie pan na co dzień rysuje?

– pewnie i tak nie uwierzą, jaka jest prawda. Jaka jest rzeczywistość i jak wygląda praca karykaturzysty eventowego. Który rysuje wszędzie. Rzadziej, częściej lub (tylko ci najlepsi) nieustannie jest w podróży. I wcale nie rysuje na ulicy, choć podobno tylko tam wszyscy widzą karykaturzystów.

Tekst: (c) Karykatury.com