Karykatura. Jeśli nie masz do siebie dystansu

brak dystansu do siebie

Czy karykatura (wesoły, dowcipny portret) to dobry prezent dla każdego? Niestety nie ma na to prostej odpowiedzi i raczej jest ona negatywna. Każdy człowiek jest inny, ma swoje czułe punkty, ma inną wrażliwość. Nie każdy ma dystans do siebie i do swojego wyglądu. Nie każdy jest wrażliwy na zewnętrzne oceny innych kierowane pod swoim adresem. A taką subiektywną oceną własnego wyglądu jest miedzy innymi poddanie go pod ocenę, talent i wrażliwość artystyczną karykaturzysty.

Jak zwykle podkreślamy: nie chodzi o obrazki amatorskie, tworzone przez adeptów sztuki karykatury (nawet jeśli mają wykształcenie plastyczne), niedzielnych karykaturzystów. Te omijamy, bo są raczej niewysokich lotów, do tego przypadkowe. Część jest po prostu kiepskich, mało podobnych do modela, do zdjęcia. Piszemy tu o odbiorze sztuki karykatury przez konkretną osobę, odbiorze konkretnego obrazka stworzonego przez profesjonalistę.

Karykatura czyli subiektywna sztuka

Sztuka karykatury od zawsze budzi subiektywne odczucia i zawsze tak będzie. To przefiltrowanie rzeczywistości i tego, co każdy widzi przez wrażliwość karykaturzysty i jego wyjątkową, subiektywną oryginalność postrzegania świata, także ludzkich twarzy. I potem artystyczne uzewnętrznienia tego w postaci gotowej karykatury. Nigdy nie wiemy, jak profesjonalny karykaturzysta dostrzeże czyjąś twarz, a potem pokaże ją poprzez swoją sztukę. To działanie artystyczne, a takich nie można z góry w 100 procentach zaplanować. Widać dopiero końcowy efekt.

Zdarza się, że osoby nie mające do siebie dystansu zachwycają się karykaturami przedstawiającymi inne osoby – znajomych lubo znane powszechnie osoby. Jednak na widok własnej podobizny, natychmiast blokują się psychicznie. Odrzucają to, co widzą na karykaturze, bo są przyzwyczajeni do tego, co widzą w lustrze. Zdarza się, że widok swojej karykatury niektórzy są zszokowani – pozytywnie (radość, niemożliwy do opanowania śmiech, zachwyt) lub negatywnie. Ci drudzy odrzucają to, co widzą. Mózg czegoś nie rozumie, nie może przestawić się. Stąd tak częste zdziwienie: – To naprawdę ja???

Na szczęście są to raczej rzadkie przypadki, gdy oczy coś widzą, a mózg nie rozumie. Sprzeczność świata rzeczywistego i świata karykatury nie dociera do mózgu każdej osoby. To nie wina profesjonalnego karykaturzysty, może psycholog mógłby bardziej fachowo opisać czemu tak się dzieje. Dlaczego mózg odrzuca to, co widzą oczy i jakaś osoba twierdzi, że „ja tak nie wyglądam”.

A może pomyłka?

Można oczywiście przyjąć, że czasem myli się karykaturzysta. Jeden na tysiąc obrazków po prostu wyszedł gorzej, jest nie całkiem trafiony. Ale mówimy o zawodowcach. Jeśli coś wyjdzie gorzej niż zazwyczaj, tacy czują, że mogło wyjść lepiej. Ale jeśli czują, jeśli są przekonani, że karykatura jest udana – to jest udana. To można wyczuć. Nie sposób jednak, aby karykaturzysta wyczuł kim jest osoba, którą za chwilę narysuje. Czy jest jedną z nielicznych osób, które nie mają do siebie dystansu, niezależnie od tego co za chwilę zobaczą.

Jeśli nie masz dystansu

Na koniec konkretny przypadek. Uroczysta impreza. Do chwilowo opuszczonego przez karykaturzystę miejsca, obok którego jest wielkie lustro, podchodzi niewiele ponad 20-letnia kobieta. Piękne wnętrza, piękna suknia, piękny makijaż na jej twarzy. Wyciąga swoją komórkę, robi dziubek i po chwili wrzuca zdjęcie na Instagrama. Widać, że jest wrażliwa na swoim punkcie, a po kilku minutach okaże się, że wręcz przewrażliwiona na punkcie swojego wyglądu, swej atrakcyjności. Bo po chwili na stanowisko wraca karykaturzysta. Młoda kobieta chętnie do niego siada i po kilku minutach spogląda na karykaturę, ze skwaszoną  miną, po czym odchodzi. Karykaturzysta wykonuje karykaturę kolejnej osobie, ale kątem oka widzi, jak nasza niezadowolona bohaterka pokazuje znajomym swoją karykaturę. Słychać, że ktoś jej tłumaczy: – Przecież to jest karykatura!

Urażona widokiem swojej karykatury kobieta nie rezygnuje i wraca do karykaturzysty. Gdy kończy rysowanie innej osoby, ona wręczając mu swoją karykaturę, mówi: – Ja tak nie wyglądam. Wcale nie jestem taka gruba. – I dodaje: – Proszę poprawić, bo na tym obrazku nie jestem ja.

Wydarzenie wyjątkowe, ale karykaturzysta nie rezygnuje. Już wie, że ma do czynienia z osobą niezwykle wrażliwą na własnym punkcie, nie mającą do siebie dystansu. Otrzymał od niej sygnał, że twarz na obrazku ma być „chudsza” – wtedy może się jej spodobać. Kilka kolejnych kresek, jeden ruch gumką. Teraz faktycznie twarz jest bardziej atrakcyjna – a o to przecież chodziło naszej pani. Pół minuty później artysta pokazuje „poprawioną” karykaturę. – No, teraz lepiej – mówi kobieta i szybko oddala się z karykaturą.

Była to jedyna tego wieczora osoba, która za karykaturę, za poświęcenie czasu na jej wykonanie, nie podziękowała. I jedyna, w dodatku tak ostentacyjnie niezadowolona. Pewnie wciąż coś jej nie pasowało. Niewykluczone, że karykaturę zaraz lub nazajutrz wyrzuci do kosza i na zawsze o niej zapomni. Czy miało to coś wspólnego z karykaturzystą? Nie, z wrażliwością wspomnianej kobiety, brakiem dystansu do siebie. Tego karykaturzysta nie jest w stanie zmienić. Nie jest psychologiem.

Tekst: (c) Karykatury.com